mapa serwisu Witam gorąco wszystkich Internautów, którzy interesują się pracą w szkole publicznej
   
 
Opis i analiza przypadku rozpoznania i rozwiązania
problemu edukacyjnego i wychowawczego
   
 
Przypadek 1 – Bartosz


1. Identyfikacja problemu.

W roku szkolnym 2000/2001 zostałam wychowawcą klasy I technikum po zasadniczej szkole zawodowej w (...) w Białymstoku. W kilka dni od rozpoczęcia roku szkolnego do mojej klasy przybył uczeń. Przedstawiłam klasie nowego kolegę. Po kilkudniowej obserwacji odniosłam wrażenie, że jest to chłopiec trochę nieśmiały, wystraszony, zamknięty w sobie i wrażliwy. W czasie przerw i przeprowadzanych zajęć obserwowałam Bartka (zajęcia z elementów informatyki, godziny do dyspozycji wychowawcy). Był bardzo spokojny i opanowany. Rzadko rozmawiał z kolegami z klasy. Poprosiłam Bartka, aby został na przerwie. Odmówił i wyszedł w pośpiechu z pracowni. Zatrzymałam go na korytarzu. Tę i następne rozmowy odbywałam w obecności innych osób. Zauważyłam, iż unika kontaktów z rówieśnikami. Na korytarzu siadywał wśród uczniów z klas młodszych.

2. Geneza i dynamika zjawiska.

Obserwując zachowanie klasy zauważyłam, że wyodrębniła się grupa uczniów, która bardzo chętnie nawiązuje rozmowę. Uczniowie ci opowiadali różne "ciekawe historie" na temat tego co dotychczas robili i czego dokonali w swoim osiemnastoletnim życiu. Chłopcy ci wykazywali nadpobudliwość, co bardzo utrudniało prowadzenie zajęć. Byli wulgarni i złośliwi wobec kolegów, często głośno rozmawiali co rozbijało dyscyplinę na lekcjach.

Zebrałam informacje od byłych wychowawców moich uczniów a także pedagoga szkolnego. Przeprowadziłam również wywiad z rodzicami chłopców. Dokonałam analizy dokumentów dostępnych w szkole. Konsultowałam się z psychologiem. Mając powyższe informacje, wiedziałam, że stoi przede mną bardzo trudne zadanie.

Bartek dokumenty do technikum złożył dopiero we wrześniu. Rodzice znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji materialnej (5-ro dzieci w wieku szkolnym), nie byli pewni czy będą w stanie sfinansować naukę chłopca. Klasę III ZSZ w (...) ukończył, uzyskując bardzo dobre wyniki w nauce i otrzymał świadectwo z biało-czerwonym paskiem. Od początku wzbudził zainteresowanie kolegów. Zadbany, schludny, nietypowo ubrany wyróżniał się na tle klasy. Inteligentny, zdolny i pracowity osiągał wysokie wyniki w nauce. Systematycznie uczęszczał na lekcje. "Nietypowe" zachowanie Bartka stało się powodem codziennych drwin, wyśmiewania się ze strony kolegów z klasy. Wrogie zachowanie nasilało się gdy Bartek otrzymywał dobre oceny lub był chwalony przez nauczycieli, słabło wraz z otrzymaniem niższych lokat. O swoich spostrzeżeniach poinformowałam matkę chłopca. Opisałam sytuację i przedstawiłam działania, które zastosowałam. W dniu dzisiejszym mobbing/bullying uległ znacznemu osłabieniu, lecz nie został całkowicie wyrugowany.

3. Znaczenie problemu.

Mając na uwadze środowisko w jakim uczeń się wychowuje wiedziałam, że mogę liczyć na współpracę i pomoc ze strony rodziców chłopca. Stwierdziłam, że brak ingerencji i pomocy z mojej strony, spowoduje dalsze nawarstwianie problemów, dlatego postanowiłam stworzyć długofalowy plan pracy z tym uczniem i klasą. Z lektury badań opracowanych przez Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju i Integracji Środowisk Szkolnych "Bliżej Dziecka" wynika, że aż jedna trzecia uczniów polskich szkół uważa się za ofiary rówieśniczej przemocy. Najczęściej jednak wcale nie jest to bicie, kopanie czy znęcanie się w ramach szkolnej fali, ale terror psychiczny. Na podstawie teorii profesora Heinz’a Leymanna terror psychologiczny polega na wrogim i nieetycznym, systematycznie powtarzającym się zachowaniu, skierowanym wobec jednej lub paru osób. Pod wpływem mobbingu ofiara spychana jest w sytuację bezradności i utraty możliwości obrony. Pozostaje tam tak długo, jak długo utrzymują się działania mobbingowe w jej kierunku. Ataki na Bartka miały na celu osłabienie jego reputacji, przeszkodzenie i utrudnienie kontaktów z rówieśnikami i nauczycielami. Powodowały także obniżenie otrzymywanych ocen.

4. Prognoza.

W przypadku zaniechania prób rozwiązania problemu stawałby się on coraz większy, być może przytłoczyłby Bartka do tego stopnia, że doprowadziłby do załamania nerwowego lub izolacji w życiu szkolnym. Moim zdaniem tego rodzaju nękanie i psychiczne wykańczanie przez kolegów przeniosłoby się na innych chłopców o podobnej osobowości. Zdolni i ambitni uczniowie staliby się "kozłami ofiarnymi" w klasie.

5. Propozycje rozwiązania.

Najważniejszym celem, jaki sobie postawiłam to położenie nacisku na obniżenie poziomu agresji wobec kolegów z równoczesnym podniesieniem kultury osobistej. Pamiętając o zaleceniach psychologa, starałam się wykorzystać zarówno swoje dotychczasowe doświadczenie pedagogiczne, jak i wskazówki z literatury fachowej. W tym celu zapoznałam się z sytuacją rodzinną każdego z wychowanków (przeprowadziłam rozmowy indywidualne z rodzicami). Na bieżąco informowałam rodziców o swoich spostrzeżeniach i sposobach rozwiązywania problemów. Zachęcałam uczniów do zdobywania wiedzy i nowych umiejętności, które zapewnią w dorosłym życiu świadome podejmowanie decyzji. Wiedziałam, że klasa powinna stać się spójną i zgraną grupą, dlatego zorganizowałam pieszą wycieczkę do muzeum, kina, wyjazd w plener. Współpraca z nauczycielami przyniosła możliwość wzięcia udziału chłopców w zawodach sportowych, olimpiadach przedmiotowych, konkursach, uroczystościach szkolnych. Uczniowie świadomie i aktywnie zaczęli uczestniczyć w życiu klasy i szkoły. Podjęte działania pozwoliły na zintegrowanie klasy.

początek strony

Przypadek 2 – Marzena


W roku szkolnym (198*/198*) zostałam wychowawczynią klasy IVc w Szkole Podstawowej Nr (...) w Białymstoku. W pierwszym dniu nowego roku szkolnego dzieci przyszły razem z rodzicami. 32 uśmiechnięte, promieniujące radością buzie. Dziewczęta i chłopcy rozmawiali wesoło o swoich wakacyjnych przygodach. W tak licznej grupie moją uwagę zwróciła Marzena. Długie kruczoczarne włosy przysłaniały lekko buzię. Nie rozmawiała z rówieśnikami, stała na końcu grupy razem z mamą.

W wyniku wywiadu z matką, dowiedziałam się, że Marzena 3 pierwsze lata nauki spędziła w szkole specjalnej dla dzieci niesłyszących w (...), miała zaburzenia mowy. Rozłąka z domem rodzinnym niekorzystnie wpływała na stan psychiczny dziecka. Podczas wakacji rodzice podjęli decyzję, że dziecko będzie kontynuowało naukę w Białymstoku w "normalnej" szkole podstawowej.

W pierwszych tygodniach pracy z dzieckiem zauważyłam, że rozwój umysłowy jest prawidłowy na poziomie klasy czwartej. Uczennica dobrze przyswajała podstawowe pojęcia, rozumiała złożone polecenia. U Marzeny myślenie konkretno – wyobrażeniowe było w normie. Tempo pracy w pierwszych miesiącach nauki wolniejsze niż u innych dzieci. W dużym stopniu wadę słuchu łagodził aparat słuchowy, który umożliwiał aktywny udział dziecka podczas lekcji. Z rozmowy z matką wynikało, że kłopoty ze słuchem są wynikiem wady wrodzonej dziecka, co potwierdziły nadesłane dokumenty z wynikami szczegółowych badań lekarskich. Pani (...) była osobą odpowiedzialną, bardzo kochająca i dbająca o swoje dziecko. Współpraca z nią układała mi się bardzo dobrze. Kobieta ta rozumiała powagę problemu, wiedziała, że systematyczna praca może przynieść efekty. Współpracowała ze mną, pedagogiem szkolnym i logopedą. Co 2 miesiące jeździła z córką do (...) na badania kontrolne słuchu i terapię u psychologa.

Ogromne obawy matki budził fakt, czy córka poradzi w szkole, gdyby tak się nie stało Marzena wróciłaby do byłej szkoły. Ponowna rozłąka z rodziną i długoletnia nauka daleko od domu niepokoiły matkę i córkę. Dziewczynka jest bardzo miłym otwartym dzieckiem. Zrównoważona, uczynna i miła. W pierwszych dniach pracy z klasą, współpracując jednocześnie z pedagogiem szkolnym, przeprowadziłam rozmowy z dziećmi. Zorganizowałam w klasie "Klub Pomocy Koleżeńskiej", gdzie koleżanki z klasy zobowiązały się pomagać w nauce. Przygotowałam spotkanie rodziców z pedagogiem i panią (...), na którym przedstawiłyśmy sytuację dziewczynki. Przygotowałam dla mojej klasy ankietę sprawdzającą poczucie przynależności. Po jej przeprowadzeniu i przeanalizowaniu uzyskanych wyników dowiedziałam się, że Marzena jest lubiana i akceptowana. Rówieśnicy darzyli ją sympatią i pomagali w codziennych problemach. Angażowałam Marzenę w sprawy klasowe – dyżury, porządkowanie sektora, wyposażenie pracowni pracy techniki, pielęgnowanie kwiatów, zbiórkach makulatury itp. Uczestniczyła w zajęciach kółka "Sprawne ręce", które prowadziłam. Pracowała dokładnie i zawsze kończyła rozpoczętą pracę. Dziewczynka poczuła się bardzo pewnie. Zaprzyjaźniła się z koleżankami z klasy.

Wewnętrzny spokój, upór, ambicja i ogromna odwaga zaczęły przynosić sukcesy. Po ponad pół roku różnice pomiędzy uczniami a Marzeną zmniejszały się. W kolejnych miesiącach opanowała trudną sztukę płynnego mówienia. W ciągu roku szkolnego przeczytała 18 książek. Ukończyła klasę IV ze średnią ocen 4,2. Skończyła szkołę podstawową i średnią. Wyjechała z Białegostoku. Widuję czasami mamę Marzeny i gdy z nią rozmawiam jestem szczęśliwa, że jestem współtwórcą tego sukcesu.

W tym miejscu pragnę wspomnieć, iż kilkanaście lat wstecz byłam "pionierką" w tworzeniu klasy integracyjnej. Dzisiaj tego typu klasy nie są już nowością. Ogromny zapał do pracy, mnóstwo pomysłów, chęć współpracy pozwoliły mi osiągnąć ten sukces.

opracowała mgr Barbara Malejew


 malejew@interia.pl początek strony
 
Copyright © 2001 Barbara Malejew. Wszystkie prawa zastrzeżone.